• Font size:
  • Decrease
  • Reset
  • Increase
Polish Danish English French German Greek Italian Russian Spanish

Olkusz: Szafka przygniotła pielęgniarkę

czepek pielPielęgniarkę z olkuskiego szpitala przygniotła ciężka szafka. Do wypadku doszło 9 stycznia. Związki zawodowe domagają się poprawy bezpieczeństwa.

Pielęgniarka, która została przygnieciona przez szafkę, nadal nie doszła w pełni do siebie. Ma uszkodzone kręgi szyjne.

- To pokazuje, jak się w tym szpitalu dba o nasze bezpieczeństwo - alarmuje Grażyna Gaj, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w olkuskim szpitalu.

Do zdarzenia doszło w piątek, 9 stycznia. Jedna z pielęgniarek, która na co dzień pracuje w pracowni EEG, poszła pomóc w poradni kardiologicznej, bo urządzenie się zepsuło i u siebie nie miała co robić.

Układała kartotekę w dolnej szafce.Kiedy otwierała szafkę, zsunęła się na nią górna część.

Pielęgniarka jest mocno poobijana. Ciężki mebel uszkodził jej również kręgi szyjne. Przez ponad tydzień leżała w szpitalu. Wyszła z niego w ubiegły piątek (16 stycznia). Nadal nosi kołnierz ortopedyczny.

- Przecież ta szafka mogła dziewczynę zabić - denerwuje się Grażyna Gaj, która od dawna uważa, że w Nowym Szpitalu w Olkuszu nie ma zachowanego bezpieczeństwa pracy. Już w ubiegłym roku, kiedy pielęgniarki prowadziły "milczący" protest, jednym z postulatów było żądanie bezpieczeństwa pracy pielęgniarek. - Ten wypadek potwierdził to, co mówimy od wielu lat - podkreśla Gaj.

Zdaniem związkowców pielęgniarek jest w tej placówce za mało. - Są rzucane z oddziału na oddział, z poradni do poradni, gonione od jednej czynności do drugiej. Dostają polecenie i muszą iść. A przecież jedna osoba nie jest w stanie być wszędzie. Przecież pielęgniarka nie jest omnibusem. Jeśli ma uprawnienia do robienia EEG, to niech robi właśnie to - zwraca uwagę Grażyna Gaj. - Jesteśmy zawalone papierkową robotą, a to odbija się też na bezpieczeństwie pacjentów - dodaje.

Dodatkowo podkreśla, że osoby pracujące w poradni kardiologicznej wielokrotnie zwracały uwagę zarządu, żeby zabezpieczyć szafki. Chodziło między innymi o tę, która teraz spadła. Niestety, tak się nie stało. - Taka sytuacja jest w większości poradni - mówi Gaj. - Szafki w szpitalu nie są przygotowane do takiej ilości kart, stawiane jedna na drugiej, ale nikt tego nie koryguje. Wszystko jest robione "na odwal się". Nawet buty dostajemy tak fatalnej jakości, że trudno w nich wytrzymać, tak się nogi pocą.

Poszkodowana pielęgniarka nie za bardzo chce rozmawiać. Boi się o pracę. - Lubię swoją pracę. Jestem tu od 27 lat i nie chcę na nikogo nadawać. Chcę po prostu, żeby zabezpieczyć te szafki, by dla kogoś nie skończyło się to tragiczniej niż dla mnie - powiedziała w rozmowie z "Gazetą Krakowską". Jeszcze nie usłyszała słowa "przepraszam" od swoich szefów.

Poprosiliśmy o komentarz zarząd placówki. - Zaraz po zdarzeniu u pani pielęgniarki był prezes szpitala. Kobieta była pod opieką oddziału neurologicznego, miała wykonane wszystkie potrzebne badania - wyjaśnia Marta Pióro z Grupy Nowy Szpital w Olkuszu.

Dodaje też, że niezwłocznie po zdarzeniu została powołana komisja, która ma zbadać wszystkie przyczyny wypadku. W skład komisji wchodzi specjalista ds. BHP w szpitalu Jan Orkisz i społeczny inspektor pracy.

Grażyna Gaj postanowiła teraz szczególnie mocno przypilnować tej sprawy. Napisała już do zarządu szpitala, właścicieli Grupy Nowy Szpital, Starostwa Powiatowego w Olkuszu, radnych. Sprawą ma się też zająć pielęgniarka, która jest grupowym inspektorem pracy. - Mam nadzieję, że ktoś wreszcie zainteresuje się tym problemem. Takie rzeczy nie mogą mieć w przyszłości miejsca - podkreśla Gaj. 

autor: Katarzyna Ponikowska

źródło: www.gazetakrakowska.pl




OZZiP 2000 - 2005


ozzip 2000 - 2005

 

OZZiP 2006 - 2012

 

ozzip 2006 - 2012

 

KONTAKT

OZZPiP-logoBIURO ZARZĄDU KRAJOWEGO OZZPIP
ul. Podwale 11 lok. 311, 00 - 252 Warszawa
tel. 022 504-42-67 /  022 504-42-69
Księgowość tel. 022 504-42-71
fax. 022 504-42-54

gatta